LOSUJ DALEJ

Szczyt

          #Teksty  
Grundi Grundi
dodał: 05 lipiec 2008
wyświetleń: 3127
komentarzy: 0
To był bardzo długi i bardzo męczący dzień.

Wyjechał z domu o świcie, by zdążyć na spotkanie z klientem, w samo południe.Trasę Wrocław –Świnoujście pokonał z bardzo nieprzepisową prędkością,ale dzięki temu dojechał sporo przed czasem.

Zjadł późne śniadanie, odświeżył się.

Usterka,do usunięcia której został wezwany, okazała się być dużo bardziej skomplikowana, niż mogło to wynikać z opisu telefonicznego.Zdesperowany, zaciskając wściekle zęby, parę godzin walczył z oporem materii.

Jak zwykle jednak, dociekliwość i upór były dumnymi rodzicami sukcesu.

Zaszokowany klient stwierdził, że teraz już wie, dlaczego korzysta z usług firmy,której siedziba znajduje się w odległości pięciuset kilometrów.

Podniesiony na duchu, ruszył w stronę rodzinnego miasta.

Zbliżała się osiemnasta, słońce grzało ostro, jak na lipiec przystało, a on czuł coraz większe znużenie.

Musi się zatrzymać i odpocząć.

Kilometr do leśnego parkingu.

Super, rozprostuje kości, sprawdzi, czy rowery jeszcze stoją.

Niekontrolowane myśli, pobiegły ku wspomnieniu wczorajszego wieczoru.

Tak bardzo ją kochał, tyle lat byli już ze sobą. A jednak nie potrafił sprawić, by wyzbyła się podejrzliwości.

Pocieszał się, że zazdrość, to dowód gorących uczuć, ale gdy dochodziło do konfrontacji i tak zawsze kończyło się ostrą kłótnią.

Jak wczoraj.

Znowu ktoś rzekomo widział go w centrum, gdy powinien był być w firmie.

A ona w takich sytuacjach miała w głowie tylko jedno: że ją zdradza.

Niby po co miałby to robić?

Piękna kobieta kochała go z niezmiennym żarem od lat, to jemu raczej zdarzało się odmawiać, gdy spragniona pieszczot, kusiła i prowokowała.

A odmawiał, bo umęczony dniami,wypełnionymi pracą, czasami naprawdę nie miał siły na seks.

A potem to się kończyło właśnie tak: zawoalowanym podejrzeniem o zdradę.

I udowodnij tu teraz człowieku, że jesteś uczciwy i nie masz nic na sumieniu…! Eeech…

Stał na parkingu, oparty o maskę, palił papierosa i myślał.

Fragmentem świadomości zarejestrował pojawienie się obok drugiego samochodu.

Wysiadła z niego dziewczyna, na oko dwudziestoletnia, długonoga. Przeciągnęła się i spojrzała na niego przeciągle.

Leciutki uśmiech zaigrał na jej ustach.

Ubrana, jak na oficjalne spotkanie, tylko żakiet zdjęła – pewnie pod wpływem gorąca.

Leniwym krokiem ruszyła w stronę skraju lasu. Nie weszła jednak zbyt głęboko.Właściwie to zatrzymała się niemalże na linii drzew.

Bezwiednie obserwował jej poczynania, jego uwaga jednak zaprzątnięta była tym, co zdarzyło się wczorajszego wieczoru.

Teraz jednak – w jednej sekundzie – wszystko, co miało jakikolwiek związek z wieczorną awanturą, znalazło się na odległym planie.

Patrzyła mu prosto w oczy.

Stała między tymi drzewami, parę metrów od niego.

Stała, uśmiechała się leciutko i patrzyła.

I patrząc tak, powoli podciągnęła spódniczkę.

A pod spódniczką było tylko koronkowe zwieńczenie pończoch.

I nic więcej.

Żadnej bielizny.

Kucnęła i – nadal patrząc mu prosto w oczy – wysiusiała się.

Papieros wypadł mu z ręki jakieś piętnaście sekund temu.

Erekcja rozsadzała spodnie, jakby wypchał je kamieniami. W głowie czuł pulsowanie krwi, łomot serca zagłuszał inne dźwięki.

Przecież jest normalnym facetem, nie ma żadnych odchyłów od normy.

Lubi zdrowy seks z kobietą. Czasem trochę perwersji i eksperymentów.

Jednak nigdy nie podejrzewał, że widok nagich ud, ubranych w pończochy i szpilki, rozchylających się lekko w tak zwykłej i raczej wstydliwej,fizjologicznej czynności, może go tak podniecić.

Uśmiechając się figlarnie, przeciągnęła dłonią zaopatrzoną w chusteczkę higieniczną, pomiędzy białymi udami, a on aż zgiął się w pół, pod wpływem pierwszej fali soków, jakie z niego wytrysnęły.

O co tu chodzi do diabła?!

Takie rzeczy przydarzają się piętnastolatkom...!

On był zdrowym, normalnym, dorosłym facetem, z nad wyraz dobrze poukładanym pożyciem seksualnym.

I nagle jego organizm – ta niezwykle zdyscyplinowana i zrównoważona machina – popełnia taką niesubordynację!

Gorąca lepkość rozlała się w ciasnych dżinsach, gdy tymczasem dziewczyna – nadal patrząc na niego, powoli wracała do samochodu.

Po chwili usiadła za kierownicą i nie oglądając się nawet na niego – ruszyła przed siebie.

Po kilku minutach rozpaczliwych prób usunięcia śladów kompromitacji i wypalonym, kolejnym papierosie, wrócił na trasę prowadząca do domu.

Był totalnie roztrzęsiony.

Analizował wszystko sekunda po sekundzie,chyba po raz setny.

Za każdym razem, gdy przed oczami stawała mu scena z dziewczyną,podciągającą spokojnie spódniczkę, czuł, jak jego niepokorna męskość znowu budzi się, gotowa do działania. Wewnętrzne drżenie, które nie chciało minąć od wyjazdu z parkingu, narastało każdorazowo, gdy retrospektywa połyskujących perłową bielą ud, zwieńczonych ciemnym cieniem, wracała do niego.

Wszedł do domu. Kroiła coś przy stole, tyłem do niego. Cieniutka sukienka, gładko opływała jej biodra.

Bez słowa wsunął jej dłoń między nogi i szarpiąc pasek i rozporek, zachłannie zaczął całować wilgotny od potu kark.

Wysoko upięte włosy, opadały miękkimi kosmykami na szyję, łaskocząc go w twarz.

Opadł na kolana, językiem pieścił pośladki. Rozsunęła nogi i – opierając się rękami o blat – wypięła lekko pupę. Czując na języku jej organiczny smak, zachłannie wdzierał się w jej intymność.

Zaczęła cicho jęczeć, co wywołało kolejną falę podniecenia.

Wstał i ostro wszedł w nią od tyłu, mocno obejmując jej biodra. Skończył po kilku ruchach i szybko wrócił do pokornej pozycji na kolanach, zlizując z niej ich pomieszane soki.

Przerwał tylko na moment, gdy chciała obrócić się przodem. Oparła stopę o jego ramię, rozchyliła uda i – trzymając się kurczowo krawędzi stołu –nieświadomie poruszała biodrami w przód i w tył.

Szczytowała krzycząc.

-Po tym, co stało się wczoraj, myślałem tylko o tobie, kochanie –wyszeptał przejmująco prosto do jej ucha, wywołując kolejne dreszcze podniecenia…
LOSUJ DALEJ